DZIEJE ŻYDÓW NA TERENIE GMINY

 

      Postaram się przedstawić wszelkie fakty i informacje dotyczące życia i losu Izraelitów zamieszkujących dawniej teren Gminy Ryglice. Na treść wypracowania składają się informacje pochodzące z najpopularniejszych wydań książkowych dotyczących naszej gminy, jak również relacje niektórych starszych ludzi, pamiętających jeszcze ostatnie pokolenie żydowskie. Starałem się skupiać głównie na informacjach dotyczących bezpośrednio Ryglic i sąsiednich miejscowości. Dlatego też pominięte zostały wszelkie książkowe informacje na temat świąt, wierzeń i obyczajów żydowskich, przedstawiłem głównie wydarzenia dotyczące  „naszego terenu”.

Jako osoba, która nie żyła w okresie przedwojennym, zdaję sobie sprawę z tego, że mogłem popełnić drobne pomyłki (chociaż starałem się ich unikać). Więc, jeżeli ktoś doszuka się pewnych nieprawidłowości, to uprzejmie proszę o kontakt i skorygowanie.

 

 

1. Początki

 

      Pierwsi Żydzi osiedlili się w Ryglicach prawdopodobnie w połowie lub drugiej połowie XIV wieku, przyjęto rok 1348 i od tej daty liczona jest obecność Izraelitów w miasteczku. Mówi się, że byli oni tutaj od czasów króla Kazimierza Wielkiego, kiedy to nadał on Ryglicom prawa miejskie magdeburskie i zezwolił na osiedlanie się Żydów (informacja o I prawach magdeburskich Ryglic nie jest potwierdzona dowodami). Niestety z tamtego okresu nie dowiemy się o nich zbyt wiele, gdyż brakuje konkretnych śladów w historii. Jednak podążając stopniowo ku czasom współczesnym będziemy mogli poznać ich rolę i zwyczaje nieco bliżej.

      Jedna z legend o powstaniu nazwy miejscowości mówi, że Ryglice wzięły ją od najbogatszego w miasteczku Żyda, który nazywał się "Rygiel". Legenda ta wydaje się jednak mało prawdopodobna ze względu na fakt, iż z okresu, kiedy po raz pierwszy notowane są Ryglice nie ma żadnych wzmianek o ludności żydowskiej, a wątpliwe jest aby Żydzi osiedlili się tutaj zanim zaczął tworzyć się kościół i parafia. Nie wiadomo do końca czy Ryglice od samego początku nosiły tę samą nazwę, a do dzisiaj żyje w Polsce i na świecie, wiele osób z nazwiskiem o podobnym brzmieniu do nazwy miejscowości.  Może to świadczyć o pewnej trafności tej legendy, niemniej jednak podanie mówiące, że wzięły one swoją nazwę od „ryglowania drogi” jest bardziej powszechne i tym samym bardziej prawdopodobne.

      Kolejną datą, w której pojawia się wzmianka o Żydach jest rok 1669. W aktach wizytacyjnych parafii ryglickiej z roku 1664, wspomniana jest przy kościele drewniana, pokryta gontem i oszalowana deskami dzwonnica z trzema większymi dzwonami i sygnaturką. Od 1669 roku wewnątrz tej właśnie dzwonnicy w niedziele i święta urządzany był kram połączony ze sprzedażą wódki i piwa, prowadzony przez Żyda o nieznanym imieniu. Dekret wizytacyjny z tego roku polecił proboszczowi Ryglic zlikwidować Żyda z dzwonnicy, by jej nie znieważać. Żyd ten musiał być w bardzo dobrych stosunkach z ówczesnym proboszczem - Sebastianem Pawlikowiczem, skoro miał pozwolenie na sprzedaż alkoholu i handel w przykościelnej dzwonnicy. Niestety z dokumentów nie wiemy, jak skończyła się ta historia, można się jedynie domyślać, że wyszynk zlikwidowano, gdyż w tym samym jeszcze roku został powołany nowy proboszcz Ryglic - Walentyn Dybalski.

      Duży Żydów osiedliło się na obszarze gminy Ryglice końcem XVIII w. Po roku 1772 odnotowano masowy napływ Żydów z Niemiec na tereny Ryglic. Również w tym okresie zaczęli oni zasiedlać Zalasową i Lubczę. Przyjmuje się, że w Zalasowej pojawili się na przełomie XVII i XVIII w. Jedyny dowód jaki na to mamy, to spis ludności diecezji, jaki zarządził ówczesny biskup krakowski Andrzej Stanisław Kostka Załuski. Spis ów pochodzi z lat 1747-1749 i wspomina jedynie, że Żydzi występują w Zalasowej, brak jest innych szczegółów. Wkrótce po tym pojawia się również mała wzmianka o karczmarzu Szymonie, Żydzie z Zalasowej, na którego chłopi złożyli później skargę.

      Okres rabacji chłopskiej okrywa tutejszych Żydów gorszą sławą.  W 1846 r., gdy krążyła wiadomość, że będą masowo mordować chłopów i Żydów, przerażeni tymi wieściami dwaj żydowscy piekarze z Ryglic: Mendel Fenchel i Mojżesz Klappholz oraz Izrael Salamon złożyli doniesienie do cyrkułu. W konsekwencji tego, doszło 10 lutego do kilku aresztowań na terenie Ryglic, dokonano również rewizji na plebani u proboszcza Józefa Orłowicza. Za donos, owi trzej Żydzi otrzymali od starosty Breinla nagrodę.

      Również z tego samego okresu pochodzi spisany po niemiecku protokół przesłuchania wachmistrza szwoleżerów z Ryglic Antoniego Kopeckiego. Wspomina on Świrgulskiego – rzeźnika z Ryglic. Antoni Kopecki był Czechem zamieszanym w spisek przeciwko Austrii, za co został aresztowany. Protokół ten wymienia nazwiska żydowskie: Haba,  Mendel,  Mośko, Moise Luzer oraz Świrgulskiego. Kopecki wspomina w tym protokole rozmowę między Żydami, którą podsłuchał. Z ust Świrgulskiego padły słowa o treści politycznej, namawiał on pozostałych do pozbycia się pieniędzy, bo i tak na nic im się nie przydadzą,  gdyż ma nadejść wojna. Owego Żyda oraz Karola Semetkowskiego, ówczesnego mandatariusza, aresztowano już wcześniej, przed zeznaniami Antoniego Kopeckiego. Również w tym przypadku nie wiadomo jaki był los tych osób. Ale wiemy, że Izraelici brali już czynny udział w życiu politycznym naszego regionu.

      Żydzi brali również udział w pierwszej wojnie światowej. Na cmentarzu wojennym w Ryglicach znajduje się nagrobek jednego z nich. Możemy przeczytać:  "Sch. Hierschmann Alb. EM. K.K. Sch. R.10, poległ 19.12.1914, Żyd z armii austriackiej".

      Kolejny i ostatni etap historii Izraelitów na tym terenie obejmuje okres pomiędzy pierwszą a drugą wojną światową. Jest on najobszerniejszy, więc poświęcam mu pozostałe rozdziały.

 

 

2. Funkcja, życie i obyczaje

 

      Mało wiemy o życiu Izraelitów w początkowej fazie ich pobytu w rejonie Ryglic, jest natomiast stosunkowo dużo informacji o tym jak wyglądało ono w XX w. do czasu drugiej wojny światowej, która podobnie jak w innych miejscowościach, również tutaj położyła kres społeczeństwa żydowskiego.

      W Ryglicach Żydzi zamieszkiwali głównie rynek, tutaj było ich najwięcej. Mniejsza część zamieszkiwała okolicę drogi do Tuchowa oraz Tarnowa, pojedyncze rodziny były porozrzucane również po całym miasteczku. Byli np. na Pożorach, na Bukowinie, na Brzezinkach, jednak były to już tylko pojedyncze rodziny.

      Według danych z 1937 roku, w Ryglicach na 17 sklepów, 14 było żydowskich. Dla porównania w Jodłowej Żydzi mieli wtedy tylko 3 sklepy i 3 karczmy. W rynku tylko cztery domy należały do polskich rzemieślników. Dzieci rodzin żydowskich razem z dziećmi katolików uczęszczały do Szkoły Powszechnej w Ryglicach. Dzieci, które mieszkały w rynku lub okolicy bawiły się razem z dziećmi żydowskimi. Z zaciekawieniem podglądały ich zwyczaje, obrzędy i święta. I odwrotnie, odważniejsze dzieci żydowskie, gdy nie było ludzi, z zainteresowaniem zerkały do kościoła.

      Na obrzeżach rynku w Ryglicach Żydzi mieli własną piętrową bożnicę, łaźnię i rzeźnię. Bożnica wg relacji starszych ludzi, należała do jednych z najpiękniejszych w powiecie tarnowskim. Była to piętrowa budowla, do której prowadziły wysokie, kamienne schody boczne, miała wydzieloną część dla mężczyzn i kobiet. Spłonęła pod koniec roku 1939, podpalona przez Niemców, żandarmów z Tarnowa. Wtedy też zastrzelono wielu Żydów, pozostali uciekli i ukrywali się na obrzeżach miasteczka. Po spaleniu bożnicy modlitwy odprawiano w domu Żydówki nazywanej przez ludzi „Rzeźniczką”, gdyż jej mąż był rzeźnikiem. Ów rzeźnik prowadził również łaźnię, która znajdowała się nieopodal Szwedki. Miała dwa baseny i natrysk. Żydzi kąpali się tam w każdy piątek. Rzeźnia specjalizowała się głównie ubojem drobiu. (Do dzisiaj nie udało się napotkać fotografii bożnicy żydowskiej, dlatego jeżeli ktoś posiada ją na starych zdjęciach to chętnie wykonam kopię, w celu zaprezentowania mieszkańcom. Proszę więc o kontakt.)

      Izraelici mieli także własny cmentarz – Kirkut – zwany w Ryglicach Kirchołem, którego powstanie datujemy na I połowę XIX wieku. Dziś zaniedbany, porośnięty drzewami, krzakami i tarniną. Znajduje się po prawej stronie drogi na Galię Dolną. Kiedyś był ozdobiony sporym murem od strony drogi. Niestety "mur płaczu" oraz co niektóre kamienie nagrobne, po wojnie znalazły zastosowanie w fundamentach niektórych domów, a część przeznaczono na utwardzenie dróg i budowę obór. W 1960 roku było jeszcze około 300 macew, w latach dziewięćdziesiątych już tylko około 100. Teraz, tutejsze społeczeństwo jest już dużo bogatsze niż przed laty, więc można mieć nadzieję, że pozostałe, nieliczne kamienie nagrobne pozostaną nienaruszone. (Obecnie – styczeń 2004 - trwają prace renowacyjne na tym cmentarzu.)

      Nie uprawiali ziemi, jak większość tutejszych mieszkańców. Zajmowali się przede wszystkim handlem i rzemiosłem. Można było u nich kupić, sprzedać czy wymienić najróżniejsze artykuły czy to spożywcze, czy każde inne. Handel nie ograniczał się tylko do sprzedaży w sklepie, chodzili również po domach odkupując różnego rodzaju przedmioty oraz produkty i zwierzęta. Skupowali stare ubrania, jaja, kury, krowy, mleko i inne produkty spożywcze oraz najróżniejsze przedmioty. Bardzo surowo traktowali swoje zasady i wierzenia. Np. kiedy chcieli kupić mleko, to obowiązkowo byli podczas udoju aby dopilnować tego czy gospodyni przestrzega wszystkich podstawowych zasad higieny. Oczywiście nie jedli wieprzowiny, bo tak nakazuje im Biblia. Jednak, jak wspominają starsi ludzie, w czasach kiedy nie było czego włożyć do garnka, zdarzało się, że niektórzy z nich łamali te „przepisy” i nie pogardzili np. kiełbasą wiejską. Ale jedli ją po kryjomu i nikomu się do tego nie przyznawali a na pewno nie społeczności żydowskiej.

      Cenną informacją o środowisku żydowskim Ryglic są wspomnienia Wincentego Witosa, który znany był ze swego antyżydowskiego nastawienia. Pisze on m.in.: "Mimo, że  Żydzi stanowili drobniutki odsetek ludności, Ryglicami rządzili zupełnie niepodzielnie, przedmieścia bowiem, stanowiące dziewięć dziesiątych ludności tej obszernej gminy, oddalone znacznie do niczego się zwykle nie mieszały, a matadorzy z rynku byli od Żydów zależni".

      Starsi ludzie pamiętają do dzisiaj Żydów, ich sklepy i obrzędy. Również na terenach gminy Żydzi obchodzili swoje święta, czyli m.in.: Sądny Dzień, Paschę, którą poprzedzał „wieczór sederowy”, święto Purim i Kuczki. Na większe zgromadzenia udawali się nieco dalej m.in. poprzez Tuchów do Bobowej. Mieszkańcy Ryglic niejednokrotnie wozili furmanką Żydów i rabina do Tuchowa, skąd w dalszą drogę udawali się pociągiem.

      W pozostałych miejscowościach należących do gminy Ryglice również mieszkały rodziny żydowskie. Z reguły były to pojedyncze domy, lub dwie rodziny mieszkające koło siebie. Było ich znacznie mniej niż w Ryglicach, chociaż ich funkcja pozostawała taka sama, podobnie jak wszędzie, zdominowali handel, prowadzili karczmy i uprawiali rzemiosło. Oczywiście byli również tacy, którzy trudnili się rolnictwem, ale takich rodzin było zaledwie kilka.

      Pomimo częstych nieporozumień, Polacy żyli z tutejszymi Żydami w zgodzie. A kilka razy zdarzyło się, że mieszkaniec Ryglic, Lubczy, czy Zalasowej poślubił żydówkę. Do rzadkości należało natomiast aby chrześcijanka wyszła za Żyda i zmieniła wyznanie, chociaż taki przypadek również miał miejsce.

 

3. Sklepy i rodziny żydowskie

 

      Starsze pokolenie bardzo dobrze pamięta Żydów. Jednak jest pewien problem z dokładnym określeniem ich imion i nazwisk, gdyż niejednokrotnie mianowano ich różnymi przezwiskami lub przydomkami związanymi z wykonywaną funkcją np. Niciarz z Ryglic, czy Żyd Kramarz z Kowalowej, Lipa, Szklarz, Palarka, również upraszczano sobie właściwe nazwiska żydowskie np. na Żyda o nazwisku Schilkraud mówiono "Sikraut". Bardzo często określało się ich imieniem, mówiono np., że idzie się na zakupy do Maryny. Jednak mimo wszystko jest dosyć dużo informacji na temat konkretnych rodzin zamieszkujących tereny Ryglic, Zalasowej, Lubczy czy Kowalowej.

      W Zalasowej Żydzi dzierżawili i prowadzili karczmę na Podkościelu. Dopiero na początku XX w. kiedy powstało Kółko Rolnicze, powstał również pierwszy prywatny sklepik, który prowadził Stanisław Szmigiel. Nazywano go "chrześcijańskim", gdyż była to jedyna tego typu placówka w Zalasowej.  W Zalasowej przed wojną żyło pięć rodzin żydowskich, których głównym źródłem utrzymania był drobny handel i małe gospodarstwa rolne. Michał Mech prowadził mały sklepik i zajmował się blacharstwem. Rodziny Mechów i Seidenów mieszkały na Podkościelu. Od strony Szynwałdu mieszkali spokrewnieni ze sobą Gralitzerowie i Sperberowie, na Podlesiu Zachodnim Samuel Wymisner, od strony Ryglic mieszkał potem jego syn Chaim Wymisner. Jedna z córek Sperberów, Gizela wyszła później za katolika (będzie o niej mowa w dalszej części rozdziału).

      Podobnie było w Lubczy i na Woli Lubeckiej. Do 1941 r. również tutaj Żydzi trudnili się handlem, prowadzili karczmy, uprawiali rzemiosło. Jednak było ich tutaj stosunkowo niedużo. W Lubczy ważną pozycję zajmował Żyd Arendaez. Prowadził on karczmę, która była centrum i ośrodkiem życia we wsi. On przynosił chłopom najnowsze wiadomości ze świata, tutaj można było posiedzieć i porozmawiać...oraz napić się nieco, bo wódka była nieodzownym elementem tamtych czasów. Rodziny żydowskie mieszkające w Lubczy, to: rodzina Schiff, ojciec Samuel, żona Hana, córki Regina i Ryfka oraz syn (mieszkali oni nad rzeką, Ryfkę, jako szkolną koleżankę, wspomina Leokadia Sendor w swojej książce o Lubczy). Rodzina Goldfinger, mieszkająca w budynku dawnej karczmy to: ojciec Izaak, żona Małka, córki: Bronka, Mecha, Regina i synowie: Abraham i Mojżesz. Bronka Goldfinger na krótko przed II wojną światową uciekła z domu rodzinnego wraz z Władysławem Maszalajtysem z Lubczy. Uciekła na Śląsk, gdzie zawarła z nim związek małżeński i przeszła na katolicyzm. W czasie wojny obydwoje powrócili do Lubczy i zamieszkali w rodzinnym domu męża. Nikt nie wydał jej w ręce Niemców. Po wojnie wraz z mężem i dziećmi wyjechała na Śląsk. Obie rodziny żydowskie trudniły się handlem. Oprócz Bronki Goldenfinger nikt z tych rodzin wojny nie przeżył.

      W Kowalowej u rodziny Steinchofów służył Żyd nazywany przez miejscowych Symcha. Był on opiekunem dworu Steinchofów, ojciec tego Żyda handlował natomiast w Ryglicach i przezywano go Kramarzem. Również Steinchofowie mieli pochodzenie żydowskie. Jedna z relacji wymienia jeszcze dwa nazwiska Żydów z Kowalowej, a mianowicie Hoim i Laizel.

 

      W Ryglicach Żydów było najwięcej, występowały takie nazwiska jak: Nuchym, Schilkraud, Prokosz, Rosenberg, Gitman ("żydowski doradca", który oszukiwał tutejszych chłopów, załatwiając ich sprawy przez telefon. Telefon nie był podłączony do linii telefonicznej, jednak sprytny Żyd tak udawał rozmowę, że chłopi w niczym się nie orientowali a na dodatek płacili za rzekomą pomoc). Była również w Ryglicach młoda i utalentowana Żydówka Stechlerówna, która sprzedawała w sklepie znajdującym się na południowej ścianie rynku w Ryglicach. Niejednokrotnie wspominane są różne historyjki związane z gospodą Glosnera, prowadzoną przez brodatego Żyda Hirschmana (o której pierwsze wzmianki występują już w 1914 r.). Istnieje także śmieszna opowieść, w której wymieniony jest Żyd z Ryglic pachciarz Jankiel Mechul. Była Żydówka Raca, która trudniła się handlem obnośnym. Poza tym była jeszcze Syma, Nuchym, Sura i wiele innych.

      Z Ryglicami z lat dziesiątych i dwudziestych tego wieku związane było dzieciństwo i młodość znanego żydowskiego poety i eseisty Agatsteina, znanego lepiej pod pseudonimem literackim - Mieczysław Jastrun. Wraz z rodzicami mieszkał przez pewien czas w Ryglicach na pierwszym piętrze budynku ratusza przy rynku. Ojciec poety – Józef Agatstein – prowadził tam gabinet lekarski. Jastrun uczęszczał nawet przez pewien okres do Szkoły Powszechnej w Ryglicach. Po niedługim czasie cała rodzina Agatsteinów wyemigrowała z Ryglic.

      Wincenty Witos wymienia natomiast Żyda o imieniu Srul Glosner, oto fragment : "Do dziś dnia żyje jeszcze w Tarnowie żydek z Ryglic, karczmarz Srul Glosner, za którego nikt nie dałby złamanego szeląga, a który przez wiele lat nie tylko trząsł Ryglicami, Tuchowem i całą okolicą powiatu, ale miał silny wpływ na każde wybory, tak że starostowie musieli się uciekać o pomoc do niego, celem przeprowadzenia rządowych kandydatów do parlamentu, sejmu czy rady powiatowej.  Był czas kiedy o jego poparcie zabiegało nawet antysemickie Stronnictwo Katolicko-Ludowe i to nie daremnie. Nie tylko, że mu tej pomocy udzielił, ale się też nią długo, otwarcie z pewną dumą chwalił. Po starostwie i innych urzędach chodził jak po swoim ogrodzie. Nie zdarzyło się też nigdy, by mu który z urzędników zwrócił uwagę, gdy równocześnie chłopi stali za drzwiami, przestępując się niecierpliwie z nogi na nogę, nie widziani godzinami nawet przez woźnego, albo też bez ceremonii wyrzucani za drzwi. Ponieważ kręcił się on nie tylko po urzędach, ale chciał patronować i stronnictwom politycznym, stąd chłopi nazywali go powszechnie ‘ambasadorem’". Glosner odgrywał również dużą rolę w operacjach majątkowych takich jak: kupno folwarku w Brzezinkach, majątku w Żurowej czy lasów pana Budzyna. Był właścicielem gospody prowadzonej przez Hirschmana. Jednak Srul Glosner przebywał w Ryglicach tylko w początkowej fazie swojej „kariery”, gdyż później mieszkał w Tarnowie.

 

      Poniżej znajduje się spis nazwisk Żydów i rodzin żydowskich które żyły w Ryglicach tuż przed drugą wojną światową. Sporządzony przez Szymona Blumenfelda (pochodził z Ryglic, walczył pod Lenino w wojsku polskim, po wojnie wyjechał do Izraela, zamieszkał w Tel-Avivie z żoną i synami) i jego brata, uzupełniony wspomnieniami starszych osób z Ryglic i okolicy, pamiętających jeszcze tamten okres. Zacznę wymieniać domy i sklepy począwszy od starego budynku gminy, podążając ku górze wokół rynku, zgodnie z ruchem wskazówek zegara, oczywiście skoncentrujemy się głównie na przedstawicielach rodzin, bo z reguły każdy z Żydów miał sporą grupkę dzieci.

 

Wschodnia ściana rynku, idąc od dołu do góry mieszkali:

Eizen Mendel (mówiono na niego "Ajzym", w budynku gminy na rogu, prowadził sklep bławatny, w latach 20-tych mieszkali tam chwilowo Agatsteinowie). Wyżej był Frenkiel (sklep z obuwiem, zatrudniał szewców). Następny to Hirschman Feiwe, (propinacja-wyszynk, tu sprzedawano lody, Hirschman na Brzezinkach miał stodoły, a na obrzeżach rynku stajnie. To właśnie z jego karczmy ksiądz Jakub Wyrwa przeganiał pijących chłopów). Następny był ponownie Eizen Mendel (na końcu ciągu sklepów miał sklep żelazny, a na początku sklep bławatny, mieszkał na poddaszu).

 

Ściana południowa od wschodu na zachód:

Hepner Weig (rodzina żyje w Izraelu), Penichel Stechler (miał sklep bławatny, sprzedawała tam jego córka Stechlerówna, nazywana przez ludzi "Wtulonka", można było kupić u nich odzież, poszwy, materiały na ubrania), następny Blumenfeld, Rosenberg (... sklep żelazny, rodzina żyje w Izraelu), a na końcu mieszkał Stein Jakub, mówiono na niego "Sija" (ponoć również pełnił funkcję rabina).

 

Rynek, ściana zachodnia, były tam zabytkowe domy. Od południa na północ:

Rein (krawiec), Blum Szymon (handlował on nielegalnie sacharyną, trzymał ją zawsze w kominku), Geweilber Gold, Lewi Rhaim, Schilkraut Heim, Haber Mendel (mieszkał za bożnicą). Pierzeja ta została przez Niemców spalona w sierpniu 1944r.

 

Rynek, ściana północna od zachodu w stronę Kościoła:

Lederer Goldstein (piekarnia), Pegenborn Leibisz, Beila, Lewi Chaim (piekarnia była koło bożnicy), Reich (chodzi prawdopodobnie o Żyda o przezwisku "Rywek", miał sklep ze skórą na buty), Kail Chaim (miał sklep bławatny z odzieżą), za kościołem mieszkał Icchak Baldinger (przeżył wojnę, wyjechał do Izraela).

Z kolei posługując się nazewnictwem mieszkańców, na tej samej ścianie rynku, ponownie „idąc” od skrzyżowania w stronę kościoła była: "Palarka" (Żydówka która prowadziła piekarnię), następnie miał sklep Żyd o przezwisku "Lipa" (handlował starą odzieżą), potem był "Szklarz" i piekarnia "Berglaska" gdzie sprzedawał Żyd Dawid, następnie "Bandytka"(miała sklep cukierniczy i słodycze), potem byli już Rywek i Kail, którzy są wymienieni powyżej.

Na tym przykładzie widać doskonale jak różnią się w nazewnictwie faktyczne nazwiska i określenia wymyślone przez Rygliczan. Mieszkańcy Ryglic kojarzyli przede wszystkim nazwy sklepów, przezwiska lub nazwiska sprzedających oraz wykonywaną funkcję. Z reguły nie znali właściciela sklepu. Np. na piekarnię Goldsteina mówiono, że idzie się do "Palarki", gdyż tak przezywano Żydówkę, która tam sprzedawała. Trzeba również pamiętać o tym, że okres międzywojenny to kilkanaście lat na przełomie których sklepy, podobnie jak dzisiaj, mogły zmieniać miejsce i właściciela.

 

Idąc w stronę rynku drogą od strony Galii Górnej i Żurowej (od południa na północ):

Gold, Leder Halman, Roth Symcha, Gitman, na Galii mieszkał Steinhorn. A nieopodal dzisiejszego przedszkola mieszkała rodzina Goldów (oprócz tych na Bukowinie) oraz Żyd "Usier".

 

Z Rynku, w stronę Tuchowa:

Tencer Meir (po lewej), Prokosz Aizik (po prawej, miał sklep odzieżowy z tkaninami), Epstein (łaźnia i rzeźnik drobiu), Eizen Icchak (drugą stronę domu wynajął na mleczarnię i wyrób masła), Prokosz, Jesep Besler (rodzina żyje w USA). Również przy tej drodze (w miejscu dzisiejszego Banku Spółdzielczego) prowadziła sklep Żydówka "Siapsza" (mówiono, że idzie się do "Siapszy", występowało również przezwisko „Siapszy” określające mężczyznę, być może chodziło o jej męża...)

 

Z Rynku, w stronę Tarnowa:

Haim, Roth Mech (rabin, mieszkał w domu po austriackim posterunku żandarmerii, obecnie budynek Remizy Strażackiej)

 

Poza tym były jeszcze rodziny żydowskie porozrzucane po całych Ryglicach. Np. na Bukowinie mieszkała rodzina Goldów, mieli tam gospodarstwo. Na Pożorach mieszkał "Berek", jego ziemia to tzw. Berklówka. Również na Pożorach mieszkała rodzina Mendelów. Koło Brzezinek również mieszkał Żyd o nazwisku Mech. W Uniszowej, na granicy z Ryglicami mieszkał Jakub Strum (rodzina Dobki Kantor).

 

 

 

 

4. Represje, żarty i psikusy

 

      W rejonie Ryglic, nie odnotowano szczególnie poważnych represji ze strony społeczeństwa chrześcijańskiego. Jedni byli od drugich uzależnieni. Rolnicy uprawiali pole, sprzedawali Żydom produkty rolne, kupowali natomiast od nich te produkty, które trudno było by im inaczej zdobyć np. materiały na ubrania, obuwie, tytoń, sacharynę i wiele innych. Tak więc wszystko musiało się odbywać na zasadach wzajemnej współpracy.

      Jednak mimo to, można zaobserwować niechęć do Żydów. Zwłaszcza przed wybuchem II wojny światowej a także w czasie jej trwania, nieliczni z ryglickich volksdeutschów lub osoby współpracujące z Niemcami, wskazali miejsce ukrywania się Żydów. Jakkolwiek były to sytuacje skrajne. Nie wiadomo czy to wojna, strach, przerażenie, czy faktyczna niechęć do Izraelitów prowokowała takie działania i trudno je teraz oceniać.

      Pomijając okres wojenny, również zdarzały się mniejsze czy większe incydenty, a raczej żarty i psikusy, których nie zaliczałbym do represji społeczeństwa polskiego, chociaż można również odnieść takie wrażenie.

      Np. w Lubczy grupa chłopców, schwytała młodego Żyda i w tamtejszej rzeczce urządzili mu "chrzest", wiernie i zupełnie poważnie naśladując czynności księdza, jakie odprawia on na chrzcie w kościele.

      Gdy obchodzono żydowskie święto Kuczek, w zwyczaju było robić jedlinowy dach na małej drewnianej budce. Wewnątrz był stół na którym wyrabiano później mace, żydowskie placki. Zadanie owego dachu z gałązek jodły było takie, że nocą zbierała się na nim rosa, która skraplała się i przeciekała na ów stół wewnątrz, nadając mu specyficzny zapach jedliny. Mówiono na te domki "Kucki". Młodzi chłopcy z Ryglic niejednokrotnie w dzień tego święta płatali Żydom psikusa w takiej postaci, że zdarzało im się na ten dach nasikać...

      Żydówka o przezwisku "Raca" miała żelazne drzwi do swojego domu. Zdarzało się często, że chłopaki rzucali w te drzwi kamieniami, aż dudniło. Kiedy wybiegała nikogo już nie było... Była to Żydówka, która nie prowadziła żadnego sklepu, była stara, brzydko ubrana, w zasadzie to nie wiadomo z czego się utrzymywała, ponoć zajmowała się trochę handlem obnośnym.

      Dzieci chrześcijańskie straszono Żydami. Powszechnie znana była opowieść, którą słyszałem już od kilku osób z różnych obszarów gminy, że Żydzi w Tarnowie łapią małe dzieci chrześcijan i zamykają w piwnicach, gdzie mają specjalne beczki otoczone wewnątrz kolcami (czy też gwoździami). Pochwycone dzieci wkładają do środka a następnie toczą beczkę po ziemi wypuszczając z nich w ten sposób krew. Krew z kolei mieli stosować do wyrabiania swoich ciast tzw. macy. Ludzie wierzyli dawniej w takie rzeczy, i kilka starszych osób, z którymi rozmawiałem, jeszcze do tego czasu przekonanych jest, że to była prawda. Oczywiście ludzie wymyślali takie historyjki. Na pewno niejeden z Was słyszał jeszcze od starszych o zjawach i duchach grasujących po tej okolicy. Długie zimowe wieczory pobudzały w dawnych czasach wyobraźnię ludzką, więc różne przychodziły im do głowy pomysły.

      Przed II wojną światową na ścianie budynku Domu Gromadzkiego widniał zrobiony przez kogoś napis "Nie kupuj u Żyda", było również wiele złośliwych wierszyków i powiedzonek o Żydach, które niestety świadczą o pewnej niechęci do Izraelitów w tym okresie.

      Ostatnią rzeczą skierowaną przeciwko Żydom była próba udaremnienia monopolu handlu i rzemiosła żydowskiego. Na terenie gminy powstawały pojedyncze sklepy „chrześcijańskie” i kilka osób próbowało jakoś z tą dominacją walczyć. Do takich osób należał chociażby Michał Witalis, poseł z Bistuszowej, który wykupywał ziemię z rąk żydowskich i osadzał na niej swoich wnuków. Na początku XX w. powstała również "Składnica", duży sklep, w który wkład mieli Jan Wirtel i ks. Jakub Wyrwa, a miał on za zadanie zminimalizować handel żydowski. Podobny sklep powstał w Zalasowej. Jednak ten rodzaj działalności nie wychodził tutaj najlepiej, gdyż trudno było komukolwiek konkurować z Żydami, którzy znani byli ze swojej "żyłki do handlu”. Pozostawała więc tylko współpraca...

 

 

5. Okupacja

      W czwartek, 7 września 1939 roku, wkroczyły po południu do Ryglic wojska niemieckie. Od tego czasu zaczęto nękać i zabijać ludność żydowską. Kazano im zgolić brody i pejsy, starozakonnym zabroniono chodzić w chałatach, mieli być ubrani jak wszyscy, z wyjątkiem opaski z niebieską gwiazdą na rękawie, którą zawsze musieli nosić. Zimą 1941/42 kazano im zdać wszystkie futra, kożuchy i ciepłą odzież, którą Niemcy wysyłali na front po odpowiednim przerobieniu. Sklepy żydowskie były znaczone wymalowaną na ścianie lub drzwiach gwiazdą. Żydzi mieli być widoczni, musieli się wyróżniać – byli tępieni, prześladowani, ograbiani, niszczeni. Niemcy starali się zniszczyć wszelkie ślady po ich kulturze. Niszczono miejsca ich kultu.

      Później, kiedy stacjonowały w Ryglicach wojska niemieckie przybyłe z Francji, wykorzystywano ich do wywożenia żwiru, porządkowania plant i cmentarza wojennego, naprawy dróg, uliczek w rynku, wykonywali prace pomocnicze dla wojska i inne bezpłatne, przymusowe roboty. Żydówki z Tuchowa, przychodziły do Ryglic i sprzedawały swoje ciało żołnierzom niemieckim za żywność i papierosy. Żydowskie sklepy Niemcy plądrowali aż do likwidacji. Były to trudne i ciężkie czasy.

      W pierwszych latach wojny rozstrzelano wielu Żydów, w różnych przypadkowych miejscach. Od 1939 do 22 lipca 1942 roku w Ryglicach Niemcy rozstrzelali na oczach ludzkich około 30 osób. Strzelano do nich bez podania jakiejkolwiek przyczyny.

      W Ryglicach na drodze do Jonin, za Tracznią Górą (mówi się również "Tracnią Górą"), zginęła Żydówka Kailówna, która miała wkrótce wyjść za mąż za Frenkiela14. Los chciał, że oboje zginęli tego samego dnia, tylko w innych miejscach (jej niedoszły mąż zmarł wraz z innymi Żydami, na obrzeżach rynku w Ryglicach). Dziewczyna pochodziła z Krakowa, mieszkała u rodziny Frenkielów. Jak wspominają starsi ludzie była bardzo młoda i piękna. Jedna z wersji mówi, że jeden z volksdeutschów z Kowalowej doniósł Niemcom, że Żydówka kręci się w tamtej okolicy. Jednak bardziej prawdopodobna jest wersja, że wracał on wozem zRyglic do Kowalowej i wiózł ze sobą jednego z Niemców na tamtejszą placówkę (bo stacjonował ich u siebie w domu). Żydówka przebywała chwilowo u miejscowych rodzin (lub też chciała się schronić do jednego z domów widząc z dala nadjeżdżającego wozem Niemca), jednak gdy domownicy zobaczyli, że od Ryglic jedzie furmanką chłop z Niemcem, wystraszyli się i wygonili ją na drogę. Niemiec natychmiast ją zobaczył i zszedł z wozu. Ponoć, Żydówka spłakana obejmowała ramionami kolana Niemca, prosząc aby jej nie zabijał. On nie mogąc się od niej „odgonić” machną ręką wskazując, że może odejść i że nic jej nie zrobi. Gdy trochę się oddaliła, strzałem w plecy pozbawił ją życia.

      Artur Dubiel i Eugeniusz Jękot byli świadkami zastrzelenia Żyda Balsana Rubina na Książej Łące oraz Żyda o przezwisku "Niciarz", w potoku pod mostem (most na drodze na Galię), który po śmierci leżał w wodzie twarzą do góry. Żyda o przezwisku Rywek zastrzelono gdy uciekał do rzeki. Rabina o przezwisku "Sija". Niemcy powiesili ponoć na drabinie w jego własnym domu. Rabin ponoć miał nadwyraz duże buty, w których nosił ukryte pieniądze. Niemcy nie wiedzieli, że w butach są pieniądze więc go tak pozostawili wiszącego. Ponoć kiedy mieszkańcy przyszli zdjąć ciało, to było ono już bez butów. Po prostu ktoś, kto wiedział o sekrecie rabina zabrał pieniądze wraz z butami29. O mało nie zginął również w tym okresie organista Oskarbski z Ryglic, który długo tłumaczył się z posiadania dużej brody, gdyż wzięto go za Żyda.

      Na Pożorach mieszkała rodzina Mendlów. Ojciec rodziny miał córkę Henę oraz zięcia, którego nazywano "Burcel". Żyd Burcel uciekł w czasie wojny opuszczając żonę i teściów. Natomiast Hena zginęła na oczach sąsiadów, gdyż jeden z mieszkańców przyprowadził do ich domu patrol Niemiecki. Dziewczyna zaczęła uciekać w stronę lasu, ponoć trzymała się drzewa, kiedy pozbawiono ją życia.

      Wszystkich Żydów, którzy polegli w pierwszych dniach wojny grzebano w miejscu zastrzelenia. Nie było wolno przenosić ich ciał na cmentarz żydowski. Dopiero tuż przed wysiedleniem ich z Ryglic Niemcy nakazali odkopać wszystkie ciała zastrzelone w różnych przypadkowych miejscach i przenieść na kirkut. W wielu przypadkach sami nawet wskazali miejsce, gdzie zastrzelili poszczególne osoby. Decyzję taką podjęli prawdopodobnie ze względów higienicznych, gdyż ciała, w wielu przypadkach zakopane na małej głębokości, zaczęły się rozkładać. Wydobyte ciała w specjalnych, drewnianych skrzyniach złożono na cmentarzu żydowskim.

 

 

6. Ostatnie dni

      Praktycznie wszystkie rodziny żydowskie opuściły Ryglice w środę 22 lipca 1942r., kiedy to Niemcy przeprowadzili całkowitą ewakuację Żydów. Udali się ulicą Grunwaldzką (dzisiejsza Tuchowska) do Tuchowa, gdzie chwilowo przetrzymywano ich w tamtejszym Getcie. Kilku z nich rozstrzelano w Tuchowie. Następnie zostali wywiezieni do Bełżca gdzie uśmiercono pozostałą większość. Według wyliczeń Franciszka Dubiela, było ich 395 mężczyzn i kobiet, razem ze starcami i dziećmi, a prawdopodobnie 3 osoby z Ryglic ocalały. Niemcy pozwolili zabrać im ze sobą cały dobytek, który potem skonfiskowali. Toteż chłopskie furmanki odjeżdżające w słoneczny, lipcowy dzień z Ryglic, wypełnione były po brzegi sprzętem domowym, pierzynami i całym dobytkiem jaki posiadali, część z nich pognano do Tuchowa pieszo. Niektóre rodziny przeczuwając swój los zakopały w okolicy swojego domostwa najcenniejsze przedmioty, głównie kultu religijnego, chcąc by nie zagrabili ich Niemcy.  Po wojnie, niektóre rodziny zamieszkujące okolice rynku, kopiąc fundamenty czy też przy innych okolicznościach, natrafiły na pozostałości pozostawione tutaj przez ostatnich żydowskich mieszkańców. Także do tego samego getta tymczasowego w Tuchowie trafiły w tym okresie rodziny żydowskie z Zalasowej.

      Również 22 lipca 1942r. zginęła Maria Kantor, która przeszła na katolicyzm. Wcześniej nazywała się Dobka Strum. Wzięła ślub w klasztorze o.o. redemptorystów w Tuchowie z Kantorem z Uniszowej. Mimo, iż już przed wojną była żoną Polaka, musiała umrzeć, gdyż dla Niemców każdy, kto do trzeciego pokolenia wstecz miał żydowskie pochodzenie z ojca lub matki, był Żydem.

W późniejszym okresie dużą odwagą wykazały się również dwie mieszkanki Zalasowej: Maria Kawa i Zofia Mądel, które przemycały a zarazem sprzedawały żywność zamkniętym w tarnowskim getcie Żydom, za co później były chwilowo aresztowane. Dziś już nie dowiemy się czy kierowała nimi chęć pomocy Żydom, czy chęć zysku ze sprzedanej żywności, za którą uwięzieni byli skłonni oddać ostatnie pieniądze. Mimo wszystko ryzykowały, gdyż obowiązywał całkowity zakaz wstępu Polakom na teren getta.

 

      Na wspomnienie zasługuje również historia Gizeli Sperber i jej siostry Sabiny, córek Lejby i Estery Sperberów. 27 marca 1941r. Gestapo dokonało rewizji ich domu w Zalasowej. Sabinę zastrzelono na podwórzu przed domem, natomiast Gizeli wraz z ojcem udało się uciec przez okno. Ukrywała się u krewnych w Jaśle, potem powróciła do Zalasowej. Jednak już w lipcu 1942r. jak większość Żydów z okolicy, również i ich wywieziono do getta w Tuchowie. Dzięki pomocy znajomych, wydostała się z getta i do końca wojny ukrywała się w różnych domach w Zalasowej i w Szynwałdzie. Pozostała część jej rodziny z Tuchowa została przewieziona do Bełżca, gdzie wszystkich zamordowano. Natomiast Gizela, po okupacji wyszła za mąż za zalasowskiego krawca Jana Madeję. W latach późniejszych, już jako Józefa Madej, przeniosła się do Tarnowa.

 

      Chociaż powszechnie wiadomo było, że za udzielanie pomocy Żydom grozi śmierć, niektóre rodziny podejmowały takie ryzyko. W Lubczy przetrzymywano rodziny żydowskie w ukryciu, aż do momentu wyzwolenia w 1945r. Jeden z mieszkańców uratował w ten sposób całą rodzinę żydowską przetrzymując ich przez całą wojnę w stodole w wykopanym głębokim dole przykrytym słomą i sianem. Rodzina ta wyjechała po wojnie do Izraela.

      Niestety nie wszystkim się udało. W 1941r. Niemcy, pod pretekstem przesiedlenia do Jodłowej dokonali zagłady Żydów w Woli Lubeckiej. Zostali oni ewakuowani do Brzostka, gdzie czekała na nich śmierć. Akcją dowodził komendant posterunku w Jodłowej - Kozman. Dwóm Żydom udało się uniknąć zagłady. Kiedy wszyscy stanęli w lesie nad świeżo wykopanym dołem, trzech z nich zorientowało się o co chodzi i zaczęło uciekać. Jednego z nich zastrzelono, a dwóch pozostałych, Abraham i Heszek ocaleli. Heszek powrócił do Lubczy i przeżył do końca wojny. Abraham natomiast ukrywał się jeszcze przez półtora roku, aż do 1943, kiedy został wydany i wywieziony do Jodłowej, gdzie ślad po nim zaginął. Wydał go sąsiad, któremu w zamian miejscowy komendant zgodził się uwolnić brata, przyłapanego na kradzieży. Do dziś pozostała po ich nazwisku jedynie nazwa miejsca, w którym mieszkała rodzina Abrahama, tzw. "Lejbówka".

      Żydów z Lubczy, Woli Lubeckiej i Dzwonowej wyłapano a następnie rozstrzelano również pod lasem w Przeczycy, jeden z Żydów uciekł nago z miejsca zdarzenia i miał szczęście, że go kule ominęły, później ukrywał się na Woli Lubeckiej, ale nie wiadomo co się z nim stało. Ocalała wtedy na pewno jedna dziewczynka. Ukrywał ją później Czesław Wojewoda, który w zamian za to w latach osiemdziesiątych został odznaczony przez władze Izraela medalem: „Sprawiedliwi Wśród Narodów Świata".

      Mieszkaniec Lubczy, Żyd Szmul z żoną Hanną, z dziećmi, za namową innych ludzi przeniósł się do Łęk Górnych, gdzie zostali złapani i zabici w lasku na pograniczu Łęk i Szynwałdu. Natomiast 12 czerwca 1942 Niemcy wywieźli do Jodłowej trzy rodziny żydowskie z Lubczy, gdzie je rozstrzelali.

 

 

7. Podsumowanie

 

        Po wojnie kilku Żydów, którym uciekając udało się uniknąć śmierci odwiedziło Ryglice i sprzedało swoje parcele, ponieważ ich domy zostały zniszczone. Postąpił tak również Schilkraut, którego starsze pokolenie pamięta jeszcze ze szkoły, przeżył wojnę, ale potem w nieznanych okolicznościach został zamordowany w Wiedniu.  Nowi mieszkańcy odkupili po Żydach działki i zaczęli budować domy. Tak zaczęła powstawać nowa epoka, w której nie było już narodu żydowskiego.

      Powszechnie mówi się, że Żydzi przeżyli w Ryglicach 595 lat czyli od okresu nadania Ryglicom praw miejskich magdeburskich, przez króla Kazimierza Wielkiego, do połowy drugiej wojny światowej. Liczba ta nie jest na pewno do końca wiarygodna, gdyż nie wiemy kiedy dokładnie przybyła do Ryglic pierwsza rodzina żydowska. Niemniej na pewno nie odbiega zbyt dużo od faktycznej ilości lat pobytu Izraelitów w Ryglicach.

      W Zalasowej natomiast żyli i mieszkali około 200 lat, a ich liczba nie przekraczała 50 osób.

      Hitlerowcy doszczętnie położyli kres istnieniu Narodu Izraelskiego na obszarze gminy. Z roku na rok pamięć o tym narodzie odchodzi w zapomnienie. A młode pokolenie często ze zdziwieniem reaguje na zdanie, że w Ryglicach, Lubczy czy Zalasowej, mieszkali Żydzi... a odległe czasy i specyficzny nastrój tego okresu pozostał już tylko w pamięci najstarszych. (szczegółowe kalendarium Żydów w gminie Ryglice umieszczone jest w Dodatku B niniejszej książki)

 

 

DODATEK B.          KALENDARIUM HISTORII ŻYDÓW NA TERENIE GMINY

Poniżej przedstawiam krótką próbę chronologicznego ujęcia tego wszystkiego co wiemy na temat Żydów, mieszkających dawniej na terenie gminy Ryglice:

 
1348 - od tego roku rozpoczyna się napływ Izraelitów do Ryglic, ich działalność poświadczona jest w drugiej połowie XIV w.

1459 - urodziła się wtedy Katarzyna Malcherowa Weigiel, wychowana w katolicyzmie córka S. Zalasowskiego, siostra Barbary Zalasowskiej, wyszła za mąż za Żyda Melchiora Weigla, rajcę krakowskiego. Prawdopodobnie pochodziła z Zalasowej. Przeszła na Judaizm.

1539 - Spłonęła na stosie,  wspomniana powyżej,  80-letnia Katarzyna Weigiel, z domu Zalasowska, która zmieniła swą wiarę przechodząc na Judaizm. Odrzucała dogmaty kościelne, i ostro broniła swojego zdania. Jej sprawa toczyła się od 1529 r. i w konsekwencji została skazana.

1669  - od tego roku w Ryglicach, w przykościelnej dzwonnicy urządzany był kram, połączony ze sprzedażą wódki i piwa, prowadzony przez Żyda.

1747 - 1749 - z tych lat pochodzi pierwsza wzmianka o Żydach w Zalasowej.

1772 - od tego roku do Ryglic i gminy następuje znaczny napływ ludności żydowskiej z Niemiec.

1754 – wtedy nieznani sprawcy okradli kościół w Zalasowej. Schwytano trzy osoby podejrzane o kradzież, dwóch Żydów: Gięcia i Wulfa oraz katolika Franciszka Wróblewskiego. Sprawa odbywała się w tarnowskim sądzie. Podejrzanych torturowano, jednak żaden nie przyznał się do winy, przyznali się natomiast do innych występków. Żydzi pochodzili spoza terenu gminy Ryglice.

1827 - w Zalasowej mieszka 1842 katolików i 22 Żydów;

1830 - w gminie Ryglice jest 4756 katolików, 375 Żydów. W parafii Lubcza jest wtedy 3000 katolików i 81 Żydów. W Zalasowej było w tym czasie 1956 katolików i 38 Żydów.

1836 - w Zalasowej jest  1981 katolików, a Żydów 30 osób.

1843 - występuje rekordowa liczba Żydów w Zalasowej - 50 osób, katolików jest tam wtedy 1950.

1846  - trzech ryglickich Żydów składa donos do cyrkułu w Tarnowie. Wymienieni są: Mendel Fenchel, Mojżesz Klappholz, oraz Izrael Salamon. Inny  dokument z tego okresy wymienia także w Ryglicach: Żyda Świrgulskiego - rzeźnika, oraz nazwiska: Haba N., Moisie Luzer, Mośko N., i piekarza Mendel N.,

1848 - po uwłaszczeniu chłopów w tym roku, zaczyna przybywać coraz więcej Żydów, zwłaszcza do Lubczy, gdzie zakładają i prowadzą liczne karczmy.

1850 - w Zalasowej mieszka 1830 katolików i 24 Żydów

1857 - w Zalasowej jest zaledwie 1500 katolików i 16 Żydów

1870 - w Zalasowej mieszkało już 1800 katolików i 20 Żydów

1880 - w Zalasowej mieszka 1832 obywateli, w tym 21 Żydów. W tym czasie karczmę na Podkościelu w Zalasowej dzierżawili dwaj Żydzi: Ilanis Śmigieł i Mojżesz Seiden

1882 - w Zalasowej mieszka 1900 mieszkańców, w tym 50 wyznania mojżeszowego

1886 - w aktach wizytacyjnych z tego roku, wspomniano, że w Lubczy zaczyna zanikać zwyczaj kapel żydowskich chodzących drogami.

1888 - zaczyna upadać tkactwo w Lubczy, popularne stają się wyroby fabryczne. Zadłużona posiadłość dworska w Lubczy zostaje sprzedana spółce żydowskiej, która potem rozparcelowała ziemię między chłopów.

1890 - w tym roku na Woli Lubeckiej było 4 folwarki, które podkupili Żydzi zarobili na nich podczas parcelacji.

1893 - w tym roku w Ryglicach na 2703 mieszkańców było 372 Żydów i 7 ewangelików.

1894 - w Lubczy w nocy z 20-21 marca Żyd na złość Żydowi spalił karczmę dworską pod Piegłowem.

1895 - około tego roku w Zalasowej jest 21 Żydów na 1832 mieszkańców.

1900 - w Zalasowej jest 2145 mieszkańców, w tym było 39 Żydów,

1902 - w Lubczy chłopi przejmują majątek dworski od spółki żydowskiej.

1913 - pod koniec tego roku Zalasowa liczy 2560 katolików i Żydów 15 osób.

1914 - w Ryglicach poległ Żyd armii austriackiej: Hierschmann, 19 grudnia tego roku. A z 13 sierpnia wspomniana jest karczma, Żyda Hirschmana. Nie wiadomo czy chodzi o tą samą osobę, która spoczywa na cmentarzu wojskowym w Ryglicach.

1918 - w Lubczy parobcy napadli i pobili orkiestrę żydowską, potem jednak specjalnie wysłana ekspedycja pobiła parobków.

1924 - dopiero po tym roku, po ustabilizowaniu się waluty zaczyna rozwijać się życie gospodarcze,  zaczęto otwierać nowe sklepy i zakłady rzemieślnicze. Zaczęto robić konkurencję żydowskim sklepom. Jednak nie odnosiła ona większego skutku.

1937 - w okolicy rynku w Ryglicach na 17 sklepów, 14 było żydowskich.

1938 - pod koniec grudnia tego roku w Zalasowej jest 2787 katolików i 12 Żydów.

1939 - według spisu ludności z tego roku, Ryglice miały 3017 mieszkańców w tym 412 Żydów, na obszarze 2515 ha. Pod koniec tego roku Niemcy spalili bożnicę żydowską. Od września, w Ryglicach, Niemcy zastrzelili w różnych miejscach 30 osób narodowości żydowskiej, resztę zniszczyli w obozach w Bełżcu, Płaszowie i Oświęcimiu. W Zalasowej podczas wojny zginęło 5 rodzin żydowskich liczących 17 osób.

1942 – w środę 22 lipca Niemcy wywieźli wszystkich Żydów z Ryglic do getta w Tuchowie, których następnie odtransportowano do obozu zagłady w Bełżcu, gdzie ich pomordowano. Zostaje wtedy rozstrzelana w Ryglicach Maria, z domu Dobka Strum, z Uniszowej, która przeszła na katolicyzm. Na tej dacie kończy się pobyt narodu izraelskiego w Ryglicach. Po wojnie nieliczni, którzy ocaleli odwiedzili Ryglice. Dzisiaj czasami odwiedzają je ich wnukowie.
  


Adam Szczęch

Contact:

                                                                                   adam.szczech(_at_)gmail.com

                                                                                                              Copyright © Adam Szczęch


Niektóre nazwiska żydów z Ryglic, z okresu sprzed II wojny światowej:
(ostatnia aktualizacja: 2011.08.08)


Baldinger Icchak
Balsam Mendel
Balsam Rubin
Berglas Helena
Blum Aron
Blum Rubin Kelman
Blum Szymon
Blumenfeld Rosenberg
Bursztiner Chaja
Chaim Kail
Chaim Laub - born 11.08.1889 in Ryglicach death: 18.03.1942 w Aushwitz
Eisen Izak
Eisen Sara (from Prokosch family) 43 old,
executed: 17 VI 1942
Eisen Raca (
from Prokosch family ) 40y old,  executed: 17 VI 1942
Eisen Salomon
Eizen Icchak
Eizen Mendel
Epstein ?
Fenichel Feiga
Fenichel Jakub
Fenichel Naftali
Fenichel Jakub i Beila
Fränkel Cypoira (Cipojra) i Dawid
Frankel Cypoira z Schachterów została rozstrzelana w Żabnie 15 IX 1942
Frankel Dawid rozstrzelany w Żabnie dnia 18.IX.1942
Frenkiel
Geweilber Gold
Gewélber Löwi
Gitman ?
Gold
Goldschein Annie?
Goldschein Chane
Haber Mendel
Haim,
Hirschman Feiwe
Jakub Strum
Jesep Besler
Kurz Beila
Leder Halman
Lederer Goldstein
Lewi Beila
Lewi Rhaim
Pegenborn Leibisz
Prokosch Alter Ita
Prokosch Alter lat 47 rozstrzelani 12 VI 1942
Prokosch Eizik lat 30 rozstrzelani 12 VI 1942
Prokosch Johanna lat 22 rozstrz 5 VI 1942
Prokosch Johene (lub Johenne) lat 61 rozstrzelani 12 VI 1942
Prokosch Rachela vel Rozalia lat 23 rozstrzel przez Niemców 23 VI 1942
Prokosch Syma (lub Sima) lat 58 rozstrzelani przez Niemców 23 VI 1942
Prokosz Aizik
Reich Abracham
Reich Chaim
Rein
Roth Maks
Roth Mech
Roth Symcha
Rubin Chaim
Schal Enzel
Schildkraut Maria (z Prokoschów) lat 52 – rozstrzelana 10 V 1942
Schildkraut Ozjasz
Schilkraut Heim
Schraub Süssla (lub Zisla) (z Prokoschów) rozstrzelani przez Niemców 17 VI 1942
Schwarz Małka (z Prokoschów) lat 48 rozstrzelani przez Niemców 17 VI 1942
Sommer Chaim
Stechler Abraham
Stechler Penichel
Stein Jakub syn po Izaaku w Żabnie dnia 18.IX.1942
Stein Gitla zam. Strum w Żabnie dnia 18.IX.1942
Stein Herman
Stein Jakub
Stein Jochan s. Naftalego
Stein Nechemie w Żabnie dnia 18.IX.1942
Stein Nuchem
Stein Róża daughter. Naftaly
Stein Sara
Stein Gitla zam. Strum
Stein Henia (Henia Sztejn) urodzona w 1912r. zamordowana w Bełżcu 1942r.
Steinhorn
Steinhorn Izaak
Tencer Meir
Unger Chana (lub Chaja)
Weg Chaim
Weg Małka i S-ka
Weg Markus
Weg Natan
Weg Szymon ur. 15 II 1886 w Ryglicach zmarł dn 1 IX 1943 w Tarnowie skutkiem rany postrzałowej w głowę. (relation of: Sara Weg)
Weig Hepner
Weiss Chaja Tauba
Wilk Sara (from Prokosch or Fenichel family) 28 year old, killed: 5 VI 1942
Wymysner Chaim
Zügmann Saul




Internetowa wyszukiwarka plikow mp3 avi muzycznych